Banki, po okresie chwilowej przerwy, znowu zasypują nas ofertami kart kredytowych. Jeszcze do niedawna na złotą kartę mogli sobie pozwolić nieliczni, na platynową zaś – „wybrańcy”. Obecnie wcale nie trzeba dysponować znacznymi zarobkami, aby móc swobodnie wybierać kolor „plastiku”.
Karta kredytowa do dobry sposób na szybki dostęp do gotówki, ale nie ma nic za darmo. Wszystko jest OK, jeżeli używamy kart kredytowych w ten sposób, że na koniec okresu rozliczeniowego spłacamy całość zadłużenia. Wówczas nie ponosimy żadnych kosztów związanych z ich użytkowaniem (oczywiście abstrahując od opłat za wydanie, różnego rodzaju ubezpieczeń itp.).
Niespłacenie całości zadłużenia w terminie skutkuje naliczeniem odsetek od kwoty dokonanych zakupów, licząc od dnia ich dokonania, z czego mało osób zdaje sobie sprawę. A tymczasem przy oprocentowaniu powyżej 20% w skali roku, towar zakupiony na kartę w pierwszym dniu cyklu może nas „kosztować więcej” nawet i 5%. Sporo, jak na 2 miesiące, prawda?
Związane jest to z faktem, mało kto podpisując umowę na kartę kredytową pyta się np. o jej oprocentowanie w skali roku. A tutaj różnice mogą być znaczne – od 12% dla karty platynowej mbanku do ponad 25%. Z reguły pytamy o takie kwestie, jak opłata za wydanie – a to jest rzecz mniej istotna w przypadku karty kredytowej…
Sprawdź sam ofertę kart kredytowych w kilku bankach, zanim ostatecznie wybierzesz wariant najbardziej korzystny dla siebie.




